Ze smutkiem przyjęliśmy informacje, że odszedł Pan Marian Szpiek, wieloletni przyjaciel naszej szkoły. Msza pogrzebowa odbyła się 22 grudnia 2025 r. w kościele parafialnym St. Joseph's Church w Waltham Cross, a pogrzeb na cmentarzu w Waltham Abbey.
Pan Marian urodził się w Horysławicach w sierpniu 1942 roku. Mieszkał tam z mamą i siostrą Marią do 1951 roku, kiedy to niestety ich dom spłonął, tracąc wszystko. Mieszkali w różnych miejscach, a następnie w 1959 r. przeprowadzili się do Przemyśla. 2 września 1960 r. przyjechali do Anglii, aby dołączyć do ojca, który osiedlił się tu po wojnie.
Nie przepadał za szkołą, ale był urodzonym nauczycielem. Zawsze starał się zaszczepić w siostrze swoje umiejętności – gry w karty, pływanie, jazdę na łyżwach, grę na pianinie, a nawet jazdę samochodem. Od najmłodszych lat przejawiał miłość do przyrody i zwierząt. Był bardzo towarzyski i miał wielu przyjaciół.
We wrześniu 1964 roku poznał Panią Marię. Po raz pierwszy zobaczyła go w kościele w Waltham Cross i wkrótce potem zostali sobie przedstawieni. 21 listopada 1964 roku, 61 lat temu, wzięli ślub. Mieszkali w Cheshunt, a następnie w Waltham Cross do 1970, gdzie przenieśli się do swojego stałego domu w Waltham Abbey. Urodziło im się troje dzieci: Marek i Grzegorz i najmłodsza Iwona.
Pan Marian pracował w hucie stali w Enfield, dopóki jej nie zamknęli, a potem poszedł do pracy w firmie budowlanej. Niestety, firma zbankrutowała i został bezrobotny. Wiedział, że musi utrzymać rodzinę, więc postanowił zaryzykować i założyć firmę budowlaną MS Builders. Firma odniosła duży sukces. Nawet pod koniec lat 70. wpadał i pomagał starszym klientom, którzy byli z nim od lat.
Pan Marian był człowiekiem czynu. Był najszczęśliwszy, gdy był zajęty, zawsze dbał o to, aby jego dzieci i rodzina mieli wszystko najlepsze. Był zapalonym ogrodnikiem. Uprawiał najlepsze warzywa i był niezwykle dumny ze swoich roślin i kwiatów, nieustannie je podlewając, aż jego ogród wyglądał jak z filmu „Park Jurajski”. Jego kosze z kwiatami były czymś wyjątkowym.
Uwielbiał swoje samochody, czym był starszy, tym jego samochody stawały się lepsze i szybsze. Wszystkie musiały być czerwone. Był tak szczęśliwy, że mógł jeździć swoim Audi po jednej z pierwszych autostrad w Polsce, chwaląc się, jak szybko potrafi jechać.
Po tym, jak w wieku 70 lat pokonał raka, postanowił cieszyć się życiem. Był bardzo dumny ze wszystkich swoich wnuków i zawsze interesowało go to, co robili i co osiągali. Lubił rozmawiać z sąsiadami, zwłaszcza opowiadać historie i trudy swojego dzieciństwa. Niestety, rak znów go dopadł i pomimo jego determinacji, by przeżyć jeszcze kilka lat, nie było mu to pisane.
Zmarł 16 listopada 2025 r.
Jesteśmy wdzięczni, że Państwo Szpiek często uczestniczyli w naszych akademiach i Jasełkach w kościele, a odkąd Wigilia Seniorów przeniosła się do szkoły, byli tam również obecni.
Z rodziną oraz wszystkimi bliskim łączymy się w bólu i składamy wyrazy głębokiego współczucia.









